Wwczas to Dorota zrozumiaa, e w tak uregulowanym i niezwykle przez Niemcw ograniczonym yciu mieszkacw polskiego miasteczka, wczonego do Warthegau, moe znale nieograniczon swobod. Ksiyc znik i pojawi si zwyk rzeczy kolej, a trzciny niezmiennie wieczorami chwiay si nad ciaami Doroty i pana uby. Docierajc tu poprzez mostek i botnisty brzeg rzeczki, Dorota pozostawia poza sob gniew i protest rodzicw. 